hover animation preload

"Porta Coeli. Czarne żniwa" Susana Vallejo
by Grafogirl in , ,

Czy targa Wami od czasu do czasu bardzo dziwne przeczucie? Potraficie bawić się pyłkami kurzu, kierując nimi za pomocą silnej woli? Czy może widzicie tajemnicze cienie i kształty w ciemnościach? Jeśli tak, to posiadacie wyjątkową moc, właściwą dla niektórych mieszkańców Świata – magicznego miejsca, pełnego wyjątkowych stworzeń, widocznych tylko dla niektórych.
Takie umiejętności posiada jedna z głównych postaci "Porta Coeli. Czarne żniwa" autorstwa Susane Vallejo. Veridiana - kobieta o arystokratycznym pochodzeniu, musiała uciekać z Francji, z rozległych posiadłości jej męża przed jego rodziną, żądną majątku. Zamieszkała w Toledo wraz ze swoim bratem, który wykpił swoje pochodzenie i został kupcem. Żyje spokojnie wśród rodziny, lecz pewnego dnia jej przeszłość daje o sobie znać. Z tego powodu trafia do niezwykłego miejsca, a na jaw wychodzą jej wyjątkowe umiejętności.
Ważnym bohaterem jest także Enrique – młody syn hrabiego Rascony Carnejo. Urodził się jako drugi, więc majątek i tytuł zgarnął jego brat, a on musiał zdobywać pozycję, służąc Arcybiskupowi. Wyrusza do Toledo, aby rozwikłać zagadkę tajemniczych zaginięć dzieci, jakoby porywanych przez Żydów. Jego losy krzyżują się z piękną Veridianą, przez to odrywa wie.e tajemnic, swoje przeznaczenie oraz umiejętności.
Opis książki bardzo mnie zainteresował, szczególnie wzmianka o Inkwizycji. Lubię powieści z nią związane, więc bardzo się ucieszyłam, dowiedziawszy się o wygranej. Poza tym kusił mnie także pomysł na drugi tom oraz jego poziom, bo pierwszy – Brama światów – prezentował się dość dobrze, lecz nie rewelacyjnie. Niestety Inkwizycja w "Czarnych żniwach" pojawia się tylko czasami, stanowi tło. Wszystkich jej zwolenników ostrzegam, że nie ma co u szukać, bo autorka kładzie nacisk na magiczną krainę
Fabuła jest bardzo prosta i nad wyraz przewidywalna. Każdy czytelnik powieści fantastycznych z łatwością odgadnie przebieg wydarzeń, nie wysilając się przy tym. Powieść nie posiada żadnych większych zwrotów akcji, a końcówka, mimo że dobra, też nie stanowi dużego zaskoczenia. Poza tym łudząco przypomina pierwszą część, szczególnie motyw z odkrywaniem nowych mocy oraz zakazaną miłością.
Akcja mknie w dość w szybkim tempie. Wiele wątków mogłoby być o niebo lepszych, gdyby wprowadzić nieznaczny element zaskoczenia lub trochę bardziej się rozpisać. Śmierć, rozpacz czy tęsknota są opisane przeciętnie, nie wywołują żadnych uczuć, przez co książka nie wciąga tak bardzo. Nie nudzi, ale też nie pochłania bez reszty.
Wydaje mi się, że bardziej widoczny jest wątek miłosny – oczywiście nieszczęśliwy. Miejscami dobry, miejscami naciągany, ogólnie dobry, mówiąc w skrócie. Miłość mnicha i kobiety jest oklepana, trzeci, zazdrosny mężczyzna także nie dodaje całości oryginalności. Cieszyłam się tylko, że opisy uczuć nie należą do zbyt cukierkowych czy nużących, a całość kończy się po mojej myśli, co sobie cenię.
Styl Susany Vallejo zupełnie nie przypadł mi do gustu. Jest prosty, bezbarwny. Wielokrotnie przeszkadzał mi współczesny język – odbierał całości smaku. Poza tym opisy magicznej krainy są przeciętne, zupełnie niemagiczne. Tak naprawdę osobliwy świat wydaje się całkiem przeciętny.
Tym razem bohaterowie pozbyli się swojej dziecinności, lecz wciąż nie należą do najlepszych. Enrique oraz Veridianę oczywiście znamy najlepiej i w miarę dokładnie. Reszta jest zarysowana delikatnie, niewyraźnie. Występują dwie główne postacie, więc książka zawiera dwa punkty widzenia, pisane narracją trzecioosobową, co bardzo mi się podoba. Dzięki temu poznajemy zarówno uczucia czy myśli Veridniany, jak i młodego Enrique.
Najbardziej do gustu przypadł mi Victor, który jako jedyny nie był targany dumą czy wygórowanymi ambicjami, z łatwością przebaczał, był wierny, honorowy i mądry.
Często słyszę, że drugie części są zazwyczaj gorsze. W tym przypadku się to nie sprawdza, bo "Czarne żniwa" mimo wad są powieścią przystępną, można nawet rzec, że dobrą, ale bez żadnych rewelacji. Przede wszystkim prezentują znacznie lepszy poziom niż część pierwsza, strasząca wybitnie prostą fabułą, nudnym wątkiem miłosnym i dziecinnymi bohaterami.
Jeśli ktoś nie miał jeszcze przyjemności czytać "Bramy światów", to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ją ominąć i od razu zabrać się za  drugą część. Akcja rozpoczyna się kilka lat po przygodzie Yebry i Bernarda, a w powieści pojawia się większość nowych postaci, więc czytelnik nie będzie miał problemów ze zrozumieniem.
Dużym plusem jest to, że czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. To lektura niezobowiązująca, lekka, idealna na podroż czy do umilenia czasu wieczorem, po pracy. Mimo minusów spędziłam z nią kilka przyjemnych godzin, nie wciągnęłam się, ale bawiłam się dobrze. Cieszę się, że druga część jest lepsza. Jeśli wzrost poziomu się zachowa, dwie następne powieści będą bardzo ciekawe. Pozostaje mi tylko cierpliwie czekać, aż się ukażą.
"Porta Coeli. Czarne żniwa" to książka dobra, lecz nie zachwycająca. Nie można od niej oczekiwać nic ambitnego, lecz świetnie nadaje się do odpoczynku. Myślę, że spodoba się głównie młodszym fanom fantastyki, którzy nie oczekują wspaniałych opisów, ciągłych zwrotów akcji i zaskakującego zakończenia. 


Zapraszam także do lektury recenzji pierwszej części - "Porta Coeli. Czarne żniwa".
Książkę wygrałam w konkursie na portalu nakanapie.pl, za co bardzo dziękuję.

Wydawnictwo Jaguar
Warszawa 2011
Liczba stron: 360
Ocena: 4-/5

6 komentarze:

kasandra_85 pisze...

Sama nie wiem. Mam mieszane odczucia, choć gdyby przypadkowo wpadła mi w ręce, to dam jej szansę:)
Pozdrawiam!!

Matt pisze...

Mam ją, wygrałem w konkursie i czeka na właściwy moment (czytaj: aż się skończą egzemplarze od wydawnictw) ;)

tetis pisze...

Chyba coś dla mnie. Inkwizycja? Ostatnio ten temat ogromnie mnie fascynuje, więc na pewno warto byłoby sięgnąc i po tę pozycję :)

Anonimowy pisze...

Kolejna książka w kolejce do czytania, super :DDDDD

Varia pisze...

Książka zapowiada się całkiem sympatycznie, ale ta przewidywalność akcji mnie zniechęca. Obecnie szkoda mi czasu na czytanie czegoś, co wiem jak się skończy.

cyrysia pisze...

A ja z chęcią przeczytam tę książkę. Nie zawsze lubię długie, szczegółowe opisy miejsc, nieraz potrzebuje coś lżejszego i mniej ambitnego i myślę, że ta książka będzie się idealnie nadawać.

Prześlij komentarz