hover animation preload

Cień wakacji...
by Grafogirl in

Opalona (wreszcie i nareszcie, całe wakacje walczyłam o przynajmniej delikatny brąz skóry), zadowolona i bardzo wypoczęta wróciłam do Polski. Dlatego też teraz podwijam rękawy i zabieram się za jak najaktywniejsze wykorzystanie tych ostatnich dni wakacji. Potem czeka mnie 1 klasa LO...


Pojechałam, zachwyciłam się, wróciłam i postanowiłam skrobnąć kilka słów o swym wyjeździe :) Głównie dlatego, że postanowiłam się dzielić na swoim blogu nie tylko moimi opiniami o książkach, ale też o podróżach, filmach oraz wielu innych rzeczach, które w jakiś sposób mnie interesują lub inspirują. W tym miejscu adres mojego bloga trochę mija się z celem, ale trudno.
Wyjeżdżacie na Maltę w lipcu lub sierpniu i trzymacie w ręku jakiś sweter, zastanawiając się, czy go wziąć? Natychmiast go odłóżcie, zamknijcie szafkę i nie myślcie o nim nigdy więcej. Na Malcie panują, lekko mówiąc, upały. Mile widziane są wszelakie bluzki na szelkach. Bardzo dużo bluzek na szelkach, bo nie raz trzeba się przebrać wciągu dnia. Szczególnie wtedy, gdy się radośnie spaceruje się przy tych 35-40 stopniach przez kilka godzin. Człowiek czuje się jak po wskoczeniu do basenu. W nocy też jest bardzo ciepło, nawet nad morzem. 

Przy pakowaniu warto rozpatrzeć także buty, które się zabierze. Ze względu na  temperaturę, odradzam wszelakie wielkie, czarne adidasy, trapery, glany i wszystkie inne twory gorącopodobne, bo zakończy się to poparzeniem nóg. Jednak Malta to wyspa skalista, ostrych skał tam sporo (na plażach, chociażby), więc wygodne, acz przewiewne buty są wskazane. Jeśli ktoś lubi i jest przyzwyczajony, to może sobie hasać w obcasach - byle tylko było wygodnie, a nie gorąco.

Równie mile widziana jest woda, dużo wody, bardzo dużo wody, którą można kupić już od 50 centów (2 litry, bardziej się to opłaca, bo małe wody są w tej samej cenie) - o śmierć z pragnienia proszę się nie bać :)

Słoneczko praży całkiem nieźle, więc można zabrać do jednej ręki ręczniczek, do drugiej krem do opalania i żwawo pomaszerować się opalać, co zrobiłam w kilka godzin po przylocie. Malta skalistą wysepką jest, toteż plaże te głównie skały (całkiem ostre zresztą), a piasku jest tu mało. W sumie można znaleźć kilka piaszczystych plaż, ale jest ich naprawdę mało.

W celu opalenia się, kąpieli w pięknej, lazurowej wodzie i podziewania pięknych krajobrazów można wybrać się na Comino - małą wysepkę obok Malty. Dostać się na nią można chociażby motorówką - całkiem niezła acz krótka zabawa, w sumie warto wykupić. Wskazane jest także wykupienie parasoli i leżaka (w Comino raczej nie da się inaczej), przejście przez skaliste, czasem śliskie skały do upatrzonego przez się miejsca i voila! Można leżeć w słońcu, zajadać się mrożonymi owocami (można kupić na miejscu, jeśli ktoś ma ochotę. Nie wiem, czy dobre, nie jadłam) i delektować się błogim lenistwem. Radzę nie eksperymentować z opalaniem się bez kremów z filtrem, bo skończy to się poparzeniem. Sama używałam 20 i wróciłam brązowa (poparzona), a w Comino byłam jeden dzień. 

Woda jest tam piękna - lazurowa, przejrzysta, ciepła. Nic tylko się kąpać (i pod żadnym pozorem nie łykać oraz nie zanurzać wrażliwych oczu - sól) i wypoczywać. Bardzo piękne miejsce, co zresztą, mam nadzieję, widać na zdjęciach. Co jak co, ale do wybitnych fotografów i posiadaczy cudnych aparatów nie należę.

Jeśli ktoś ma ochotę się bawić, to proszę bardzo, klubów jest tu bardzo dużo, barów zresztą też - asortyment pod tym względem zadowala każdego fana nocnych zabaw. Wstęp do klubów od 17 roku życia (co sygnalizują wielkie znaki przed lokalami mówię to o tak zwanej Baystreet), ale, podobno, nie ma zbytniej selekcji, a wstęp jest wolny. Na tym kończą się me informacje na temat klubów wszelakich.

Zabytki. Nie miałam okazji podziwiać ich zbyt dużo, bo byłam na obozie językowym, ale mimo to coś zobaczyłam. Mówiąc "coś" mam na myśli Valettę oraz Mdinę. Wiadomościami nie zachwycę, bo w przypadku stolicy Malty jej zwiedzanie ograniczyłam do spacerku oraz wizyty w Saint John’s Co-Cathedral (Konkatedra Świętego Jana), toteż nie będę sypać z rękawa nazwami i opisami licznych budynków oraz miejsc.

Owy spacerek sprawił, że stolica Malty mi się spodobała - przynajmniej ta część, którą miałam okazję zobaczyć, czyli okolicy owej Konkaterdy. Budynki może nie należały do najnowszych, miały swój wiek i było to widoczne, ale za do posiadały urok charakterystyczny dla takich starych, nieco zniszczonych acz pięknych miejsc. Szczególnie piękna jest Biblioteka, a także sama zadziwiająca przepychem oraz ogromem ozdób Konkatedra.

Mdina wywarła na mnie lepsze wrażenie. Już na wstępie wita przybyszy piękną bramą, za którą aż roi się od wspaniałych, raczej odnowionych budowli. Piękne, acz nieprzesadzone potrafią zachwycić. Brak tłoku charakterystyczny dla wielu podobnych miejsc, wąskie uliczki, urokliwe budowle sprawiają, że miejsce to ma swoją niepowtarzalną atmosferę. Midina jest zdecydowanie warta zobaczenia - jeśli kiedykolwiek będziecie na Malcie, warto się do niej wybrać i obejrzeć dawną stolicę tego miejsca.


Oprócz plaży oraz zabytków, bywałam także na zakupach - w tym celu wybrałam się z grupą na wycieczkę do Sieny, gdzie znaleźliśmy dwa centra handlowe oraz mnóstwo sklepów przy ulicach. Co prawda ich zawartość pozostawia trochę do życzenia, a centra handlowe też nie zachwycają, ale można nabyć kilka interesujących rzeczy  - niektóre nawet w przystępnej cenie.

Na Malcie, przynajmniej w tej jej części, którą odwiedziłam, aż roi się od obcokrajowców - wielu z nich przyjechało tu nie tylko w celach turystycznych, ale też z zamiarem podszkolenia swojego języka do jednej z licznych szkół językowych. Podobnie jak ja, chodź moje szkolenie języka polegało głównie na rozmowach z obcokrajowcami, ale szkoła w której byłam tez odznaczała się dobrym poziomem i naprawdę dużo skorzystałam, nie przemęczając się zbytnio nauką.

Poza tym mieszkałam sobie w rodzinie, która nie była za bardzo rozmowna, ale i tak prowadziłam z nimi kilka rozmów po angielsku, co także służyło moim umiejętnościom. 

Tydzień na Malcie zaliczam do udanych. Jest to wyspa naprawdę warta odwiedzenia, idealna zarówno dla osób które chcą się pobawić, odpocząć czy też zobaczyć kilka ciekawych miejsc i nauczyć języka.

Trochę późno to publikuję, dlatego wstawiam przed recenzjami - wkrótce, to znaczy jutro, pojawi się recenzja książki "Zajazd" :D


6 komentarze:

Miłośniczka Książek pisze...

zatem witaj z powrotem :)

AnnieK pisze...

Zazdroszczę takiego wyjazdu

Magda pisze...

ehh też bym tam chętnie się wybrała :)

Cassiel pisze...

Ajj, zazdroszczę! O Malcie już słyszałam już wieele i każdy ją chwali, chcę taam :D Mam nawet pocztówkę stamtąd, yay <3 I kolor tej wody ^^ Mogłoby być tak ciepło teraz w Polsce :o

Monika Gagat pisze...

Na Malcie miałam przyjemność spędzić wakacje aż 2 razy i jestem po prostu zakochana w tej wyspie :)
Och, jakbym chciała, żeby w Polsce było tak ciepło jak tam ! :)

marichetti pisze...

Och, z przyjemnością popluskałabym się w tej lazurowej wodzie!! ;)
Pozdrawiam!

Prześlij komentarz